Rozdział 2
Zośka i Selena polują kolację kiedy Kinga idzie z Jerrym zapłakana.
Zośka: Czujesz tą kref ?
Selena: Tak! Wiem że nie polujemy na śmiertelników, ale ona tak pysznie pachnie!
Zośka: Wiem, jeden wyjątek nie zaszkodzi juz dawno nie polowałyśmy na ludzi więc...
Selena: Do roboty !
Dziewczyny podchodzą do Kingi
Zośka: Przepraszam, widzę że coś się stało, powiedz
Kinga: Ok. Mój facet wziął mnie na romantyczną kolację ale... ja pierdole ja was nie znam
Selena: Ja jestem Selena, uwielbiam czerwony i spagetti, a to Zośka lubi świnie bo sama nią jest i gile z nosa
Kinga : Ok hahahahaha lowciam fioletowy i mam na imię Kinga
Zośka: Mów dalej co się stało
Kinga: Więc byłam z nim na kolacji dał mi tego pieska, potem coś chciał wyciągnąć z kieszeni i debil popchnął kieliszek z szampanem na moja drogą sukenkę i się pokłuciliśmy i teraz idę do domu
Zośka: Nie załamuj się on nie jest ciebie wart
Kinga: Hahahahahahaha On jest idealny ! W końcu to Justin Bieber! Te jego oczy, włosy, głos piękny jak zachód słońca ale jest trochę niezdarny ale go kurwa kocham! Co ja zrobiłam !
Usłyszywszy to Margaret, Marie i Madeline podchodzą do Kingi
Margaret: Boże co za palant ja dam temu skurwysynowi obije mu ten ryj!
Kinga: Hahahhahahaha ty wiesz jak mnie rozśmieszyć
Marie: Kochanie nie martw się ja tej szmacie pokarze !
Kinga: Ale za bardzo go nie pobijcie!
Madeline: Ok chodź nw nie skrzywdzimy za bardzo buźke zostawię
Kinga: Matko jak było na imprezie?
Margaret: A dobrze chodź zabiorę cię do domu wykapiesz się i przebierzesz
Kinga: Jak wy dziś ślicznie wyglądacie a ja jak ziemniak
Madeline: Jac se nie rób! hahhahaha
Kinga: Ok chodźmy
Marie: Co to za laski ?
Kinga: Zośka i Selena
Marie: Aha idziemy
Selena i Zośka: Pa
Kinga: Idziemy jutro do centrum ?
Selena: Ok o 11?
Kinga: Ok pa
Margaret: Chodź idziemy od tych meneli
Marie: Hahahha dobrze powiedziane jak one się ubierają chyba ciuchy ze śmietnika wytrzasły
Madeline: W ogóle to ciuchy ?!
Kinga: Hahahhaha dobra skończcie bo się zesram!
Dziewczyny odchodzą
Selena: Ja pierdole!
Zośka: Opanuj się już nie długo bd uczta. Chodźmy do domu
Kurwy zamieniają się w bakłażany i lecą do swego zamku.
Kocham to opowiadanie. <3 Zapraszam do mnie http://well-let-me-tell-you-a-story-now.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń