piątek, 3 maja 2013

Rozdział 3 

 
Zośka i Selena rozmyślają plan jak zaczarować Kingę
Zośka: Wiem! Rzucimy na nią czar w postaci eliksiru wlejemy do flakonu jak perfumy i bd nasza! Hahahahhahahahha
Selena: Super pomysł, więc do roboty!
Kurwy biorą się za przyrządzanie eliksiru w kotle
Zośka: Oczy traszki, język elfa...
Selena: Kilka truskawek, jagody, pomarańcze dla pięknego zapachu i ostatni składnik głowa ogra!
Zośka: Mieszamy i wlewamy do flakonu. Gotowe!
Selena: Teraz to trzeba na kimś wypróbować. Lucyfer chodź tu ! (kot)
Selena pryska Lucyfera, on śmiesznie kreci głową
Zośka: Skacz!
Lucyfer skacze jakby ktoś wsadził mu patyk w dupe
Selena: A teraz myj mi stopy!
Lucyfer w zadziwiającym tępie przybywa z miska i mydłem i myje jej stopy
Zośka: Ty głupia babo! Teraz go trzeba wykąpać bo zajeżdźa twoimi stopami!
Selena: Moje stopy nie śmierdzą!
Zośka: Hahahahhaha a ja mam kutasa!
Selena: Nie wiedziałam! To co ty obojniak?
Zośka: Nie przeginaj bo inaczej wypierdalaj z domu bożego!
Selena: Co ty chrześcijanka? Ty wiesz ile grzechów popełniłaś ?!
Zośka: Nie nie jestem i zamknij jape bo ci ją obetnę!
Selena: Ok już nie bd.
Zośka: Eliksir działa świetnie
Selena: Chodź na obiad
Zośka: Przytyjesz dziecko jak bd tak czesto i tyle żarła.
Selena: Nie! Spójż na sb tłusta świnio!
Zośka: Tłusta świnio!?
Selena: A nic, nic prosze nie rób mi nic proszę!
Zośka: Ok jak ja lubię jak się mnie boisz ale za kare wymasuj mi cipkę.
Selena: Dziś mi się nie chcę
Zośka: Co!
Selena: Nic, nic masuję już
Zośka: Mmm jak przyjemnię, jeszcze tak z godzinę a potem idziemy spać
Selena: Dobrzę
  

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 2

 

 
Zośka i Selena polują kolację kiedy Kinga idzie z Jerrym zapłakana.

Zośka: Czujesz tą kref ?
Selena: Tak! Wiem że nie polujemy na śmiertelników, ale ona tak pysznie pachnie!
Zośka: Wiem, jeden wyjątek nie zaszkodzi juz dawno nie polowałyśmy na ludzi więc...
Selena: Do roboty !
Dziewczyny podchodzą do Kingi 
Zośka: Przepraszam, widzę że coś się stało, powiedz
Kinga: Ok. Mój facet wziął mnie na romantyczną kolację ale... ja pierdole ja was nie znam
Selena: Ja jestem Selena, uwielbiam czerwony i spagetti, a to Zośka lubi świnie bo sama nią jest i gile z nosa
Kinga : Ok hahahahaha lowciam  fioletowy i mam na imię Kinga
Zośka: Mów dalej co się stało
Kinga: Więc byłam z nim na kolacji dał mi tego pieska, potem coś chciał  wyciągnąć z kieszeni i debil popchnął kieliszek z szampanem na moja drogą sukenkę i się pokłuciliśmy i teraz idę do domu
Zośka: Nie załamuj się on nie jest ciebie wart
Kinga: Hahahahahahaha On jest idealny !  W końcu to Justin Bieber! Te jego oczy, włosy, głos piękny jak zachód słońca ale jest trochę niezdarny ale go kurwa kocham! Co ja zrobiłam !
Usłyszywszy to Margaret, Marie i Madeline podchodzą do Kingi 
Margaret: Boże co za palant ja dam temu skurwysynowi obije mu ten ryj!
Kinga: Hahahhahahaha ty wiesz jak mnie rozśmieszyć
Marie: Kochanie nie martw się  ja tej szmacie pokarze !
Kinga: Ale za bardzo go nie pobijcie!
Madeline: Ok chodź nw nie skrzywdzimy za bardzo buźke zostawię
Kinga: Matko jak było na imprezie?
Margaret: A dobrze chodź zabiorę cię do domu wykapiesz się i przebierzesz
Kinga: Jak wy dziś ślicznie wyglądacie a ja jak ziemniak
Madeline: Jac se nie rób! hahhahaha
Kinga: Ok chodźmy
Marie: Co to za laski ?
Kinga: Zośka i Selena
Marie: Aha idziemy 
Selena i Zośka:  Pa
Kinga: Idziemy jutro do centrum ?
Selena: Ok o 11?
Kinga: Ok pa
Margaret: Chodź idziemy od tych meneli
Marie: Hahahha dobrze powiedziane jak one się ubierają chyba ciuchy ze śmietnika wytrzasły
Madeline: W ogóle to ciuchy ?!
Kinga: Hahahhaha dobra skończcie bo się zesram!
Dziewczyny odchodzą
Selena: Ja pierdole! 
Zośka: Opanuj się już nie długo bd uczta. Chodźmy do domu
Kurwy zamieniają się w bakłażany i lecą do swego zamku.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 1



Kinga i Justin są razem w restauracji na randce w Paryżu
Kelner: O to ciastka z jabłkami
Justin: Dziękuje. Więc chciałem ci powiedzieć, że bardzo cie kocham...
Kinga: Tylko nie mów że ze mną zrywasz!!!
Justin: Nie, nie chciałem cię spytać czy... ( szuka obrączki ale najpierw wręcza jej szczeniaczka )
Kinga: Jaki on piękny! Dziękuje ( całuje Justina w policzek)
Justin: Więc czy zostaniesz... ( niechcący popycha kieliszek z szampanem na suknie Kingi)
Kinga: AAAAAAAAA! Kelner ręcznik szybko!
Justin: Przepraszam, bardzo przepraszam!
Kinga: Ty nie czysta maso buraczana! Ta kiecka kosztowała 20.000 tys. tego już się nie spierze!
Justin: I co? Jezu kupie ci inną nawet droższą 
Kinga: To że to były moje ciężko zarobione pieniądze! Ja muszę pracować ciężko nie to co ty!
Justin: Nie posuwaj się za daleko!
Kinga: Mam to gdzieś! Najpierw grałeś w baseball i wybiłeś mi szybę w oknie, potem o mało nie spaliłeś mi całej kuchni! Ja się posuwam daleko pomyśl o sobie debilu!
Justin: Ja niby jestem taki zły! A ty wiesz co zrobiłaś?!
Kinga: No niby co?!
Justin: Yyy zapomniałem ale na pewno coś było!
Kinga: Naucz się wszystkiego nie psuć gwiazdeczko!
Justin: Ja wszystko psuje?!
Kinga: Tak! Mam cię dość, wychodzę! Jerry idziemy.
Justin: Jerry?! Nie mogłaś wymyślić lepszego imienia?!
Kinga: Nie! Mam w dupie twoje zdanie! ( daje mu z liścia i oblewa wodą, wychodzi z restauracji) 
Justin siada na schodach cały mokry, skrzypek podchodzi do niego i gra mu na skrzypcach smutna muzy. Justin patrzy się na niego jak na jakiegoś kretyna, skrzypek wycofuje się w rytmie                 " Nothing Like Us "   


I jak się podobało rozdział +18 będzie  później, o wampirach będzie w 2  przepraszam za ewentualne błędy. Liczę na dobre opine rozdział 2 mogę napisać jutro jeśli będziecie chcieli 
Całuski Gosia